W stylu WEST

 Welcome!

Polscy kowboje czują się wolnymi ludźmi, jakby w każdej chwili mogli ruszyć przez prerię. Ubierają się w kowbojskie stroje, słuchają muzyki country, a swoje domy urządzają tak, jakby stały na Dzikim Zachodzie.

 

 West lub western, jak sama nazwa wskazuje, przywędrował do nas z Ameryki. Często western utożsamiany jest z tzw. szkołami naturalnej jazdy i pracą ,,zaklinaczy koni''. Jednak nie zawsze western oznacza zagłębianie się w psychikę konia i okazywanie mu pełnego szacunku.Wielu jeźdźców i trenerów traktuje west po prostu jak bardziej widowiskową jazdę na koniu i nie wzbrania się przed tradycyjnymi metodami ,,łamania'' konia, aby go sobie podporządkować.
- Nie tędy droga - mówi Beata Ludwiczak, hipoterapeutka, uprawiająca od trzech lat rekreacyjnie jazdę w stylu western. - Koń musi ufać nam, a my jemu. Konie westernowe są przyzwyczajone do współpracy, wiedzą, że jeździec na nie liczy, czekają wręcz, by znów dostać jakieś zadanie. Do jazdy west dobiera się zwierzęta wyjątkowo łagodne. Żeby jednak takie pozostały, my też musimy być łagodni, spokojni, a w czasie treningu stawiać na zabawę i współpracę. Przemoc, wymuszanie na koniu czegoś są zabronione w tym stylu jazdy.
Dziś styl western jest popularny w całej niemal Europie, przede wszystkim w Niemczech i we Włoszech. West uprawia też wielu Czechów. W Polsce jest on obecny dopiero od początku lat 90. XX wieku,a od 2002 roku dział Polska Liga Western i Rodeo.


Niektórzy uważają, że west to najbarwniejsza gałąź jeździectwa. Inni - że to niepoważne wygłupy, które z jeździectwem nic wspólnego nie mają. Jedno jest pewne: wielbiciele westu nie zamieniliby go na nic innego.

http://farm1.static.flickr.com/77/170738496_1b60ad798e.jpg

Inne siodło, inny strój, inna jazda 

Czy skoro już jeździsz konno, możesz w każdej chwili spróbować westu? Nie, to wcale nie takie proste. Bo west to inny styl jazdy, inny trening, inna praca z koniem, a także inny sprzęt. Nie da się więc przeskoczyć tak po prostu z konia uczonego od lat ujeżdżenia czy skoków na rumaka, który uprawia western. Gołym okiem widoczny jest przede wszystkim strój jeźdźca - im bardziej kojarzący się z filmami o Dzikim Zachodzie, tym lepiej. Do tego charakterystyczne siodło. Ci, którzy jeździli i klasycznie, i westernowo, twierdzą, że jest znacznie wygodniejsze i łatwiej się w nim siedzi. Często jest fantazyjnie zdobione. Inne niż w jeździe klasycznej jest też kiełzno, z tzw. czankami. Używając go, trzyma się wodze jedną ręką. Drugą kowboj musiał mieć przecież wolną, by rzucić lassem albo sięgnąć po kolta do kieszeni. Kolty oczywiście do wyposażenia jeźdźców dziś nie należą, lassem jednak wielu z nich wciąż operuje znakomicie. Niektórzy oprócz stylu western uprawiają też tak zwane rodeo, czyli uczą się np. zaganiania cielaków do zagrody, oddzielanie jednej z krów od stada itp. Ale to już wyższa szkoła jazdy!



Małe jest piękne  

Jeśli myślisz o startowaniu w zawodach w stylu west, potrzebujesz mniejszego konia. Duże i wysokie mają trudności ze zmieszczeniem się np. w bramkach serpentyny, czyli slalomu. Jeździec musi się często schylać, by np. podnieść wiadro lub otworzyć bramkę. Mały konik idealnie nadaje się do tego stylu jazdy!
 

Araby doskonałe, choć bez łat

To nieprawda, że do jazdy westernowej trzeba mieć koniecznie konia odpowiedniej, amerykańskiej rasy, najlepiej w charakterystyczne łaty. Jeźdźcy stylu west na całym świecie cenią sobie zwinne i szybkie konie arabskie. Wiele arabów wyhodowanych w Polsce trafia do Stanów Zjednoczonych, gdzie wykorzystywane są do jazdy westernowej, rekreacyjnej lub na zawodach. Oprócz nich w stylu western startują przede wszystkim konie trzech ras amerykańskich: american quarter horse (zwany często w skrócie AQH), american paint horse (APH) i appaloosa.
 
Jeśli chcesz się dowiedzieć, czym tak naprawdę jest styl west, wybierz się koniecznie na zawody. Odbywają się one często w miasteczkach westernowych i ośrodkach jeździeckich, które specjalizują się w tym stylu. Wśród rozgrywanych konkurencji są m.in.: 
 
TRAIL uważany jest za idealną konkurencję dla osób bardzo młodych, zaczynających dopiero swoją przygodę z westem. Jest też najbliższa temu, co przez lata robiło wielu kowbojów na ranczo: pracowali tam, nie zsiadając z konia. Zwierzę musiało więc ufać kowbojowi, poruszać się zgrabnie między przeróżnymi przeszkodami, przechodzić przez bramy, cofać się, zawracać, chodzić slalomem albo zatrzymywać się dokładnie przy furtce, którą otwierał kluczem jego pan, lub przy skrzynce na listy, z której kowboj wyciągał pocztę. Dzisiejszy trail ma z tamtymi gospodarskimi zajęciami dużo wspólnego. To po prostu tor podobnych przeszkód, ustawiany przez sędziów na placu. W przejeździe punktowany jest nie czas, lecz dokładność.

 

REINING to pierwsza konkurencja stylu west, którą oglądali kibice na olimpiadzie. Jako dyscyplina pokazowa trafia na igrzyska w Sydney w 2000 roku. Jest popularna w 80 krajach, i faktycznie bardzo widowiskowa. Koń i jeździec prezentują się w jednym z 10 tzw. schematów, różniących się kolejnością i liczbą elementów. Wśród podstawowych elementów są m. in. spin - szybkie obroty wokół tylnej wewnętrznej nogi, back up - szybkie cofanie się po linii prostej, circles - koła zataczane w galopie, oraz sliding stop - zatrzymanie z galopu na wprost.
 
 PLEASURE to po angielsku przyjemność. Tu po prostu jeździ się wokół areny stępem, kłusem i galopem. Zawodnicy jadą jeden za drugim, w określonej odległości od konia przed nimi. Sędzia decyduje, w którą stronę i jakim chodem mają się w danej chwili poruszać konie. Ocenia się nie tylko swobodny chód konia, ale też zachowanie fair play.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz