Kto naprawdę podbił Amerykę?

Konie! To one opanowały cały kontynent. Jak tego dokonały? Skąd się tam wzięły? Przybyły 500 lat temu razem z konkwistadorami hiszpańskimi, którzy chcieli zdobyć nowe ziemie. Konie...zostały. Dziś w Ameryce żyje tyle ras, że trudno je zliczyć.


Gdy Hiszpanie wkraczali na nieznane im dotąd tereny Ameryki, Indianie z ukrycia i z niedowierzaniem przypatrywali się temu zjawisku. Nie wiadomo, co bardziej ich przeraziło: konkwistadorzy od stóp do głów w lśniących zbrojach czy też czworonożne stworzenia, na których jechali.
Wszyscy mieszkańcy Ameryki - rdzenni i przybyli zza oceanu - szybko przekonali się, że właśnie na koniach mogą... wszystko. Indianie ścigali na nich stada bizonów zapewniające im przeżycie. Osadnicy przemierzali prerie w poszukiwaniu swojego miejsca w nowym kraju. Kowboje pędzili stada bydła. Jeźdźcy ścigali się dla rozrywki. Na koniach toczyli też wojny. Te różnorodne zadania rozwijały w rasach określone cechy i w efekcie powoływały do życia nowe rasy. Na żadnym innym kontynencie koński świat nie jest tak zróżnicowany i bogaty jak w Ameryce Północnej. Tyle jest ras koni, rodów i maści, że nie sposób je wszystkie wymienić. W Polsce znamy najlepiej te używane w jeździe western.
 

 Appaloosa

Rasa wyhodowana przez Indian Nez - Perce, najlepszych hodowców wśród plemion amerykańskich. To konie bardzo wytrzymałe i szybkie, mocno zbudowane. Łatwo je rozpoznać po tzw. tarantowatym umaszczeniu, które zwykle objawia się plamkami lub cętkami na jednolitej sierści.
Są to oczywiście konie bardzo spokojne, jak wszystkie wykorzystywane do jazdy w stylu western. Lubią pracować z człowiekiem i chętnie wykonują jego polecenia. W Szwecji najwyraźniej o takie konie niełatwo; w filmie "Pippi" zamiast appaloosa zagrał bowiem siwy koń pomalowany starannie w czarne kropki.
 

American Quarter Horse

  Najczęściej używane quartery to potomkowie skrzyżowanych w Wirginii w XVII wieku koni hiszpańskich i angielskich. Są jednocześnie silne, zwinne, szybkie i spokojne. Służyły właścicielom zarówno do ciężkiej pracy w zaprzęgu i na pastwiskach, jak i do wyścigów sprinterskich na ćwierć mili. Połączenie doskonałe! Nic dziwnego, że dziś jest to najliczniejsza rasa na świecie, w jej rejestrze figuruje kilka milionów koni.
 

American Paint Horse

Konie srokate, czyli łaciate. Mogą mieć w sobie krew różnych ras. Ich przodkowie dotarli do Ameryki w XVI wieku z Hiszpanii. Zdziczałe, żyły na preriach i zostały udomowione prze Indian. Są jeszcze łagodniejsze od AQH i doskonale radzą sobie w pracy z krowami. Uwielbiają je kobiety. Na dziesięciu tych łaciatych piękności aż osiem to kobiety!
 
 

Bóg ognia i błyskawic

 Zanim Indianie zasiedli na końskich grzbietach i konie stały się ich nieodłącznymi towarzyszami, zwierz eta budziły w nich przede wszystkim strach. Kiedy hiszpański zdobywca Cortes przybył do Meksyku, miał ze sobą konia El Morzillo. Zostawił go u Indian, a kiedy zwierzak zakończył życie, opiekunowie z obawy przed zemstą właściciela zbudowali posąg konia. Z czasem zaczęli go czcić jako boga ognia i błyskawic. 


Nazywam się Morgan, Justin Morgan

Niezwykły ogier nazywany imieniem swojego właściciela dał początek amerykańskiej rasie morgan. To jeden z najwybitniejszych przedstawicieli swojego gatunku. Pracował przy orce, zimował pod gołym niebem i nie przegrał nigdy wyścigu ani pod siodłem, ani w zaprzęgu. Ma swój pomnik z brązu w Kentucky Horse Park.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz